
Miejsce Pamięci Narodowej wróciło na Zamojską
2026-08-17
Spotkanie z Marianem Olchą
2026-08-21Uroczystość w połowie sierpnia w całej Polsce kojarzona jest ze świętem tzw. Matki Boskiej Zielnej oraz Świętem Wojska Polskiego, a w Zwierzyńcu obchodzimy jeszcze jedną ważną uroczystość. Co roku odliczamy kolejne rocznice likwidacji obozu przesiedleńczego. Jest to święto szczególnie ważne dla Towarzystwa Miłośników Zwierzyńca, gdyż to właśnie nasza organizacja reprezentuje mieszkańców Zwierzyńca jako współgospodarz tej uroczystości wespół z Urzędem Miejskim w Zwierzyńcu.
Jest to od lat uroczystość bardzo poruszająca, trudna emocjonalnie, gdyż przywołanie obrazów z czasów wojny, próby wyobrażenia sobie bólu i trudów obozowych dni, wywołują niejednokrotnie pośród zgromadzonych uczestników emocje, które trudno pohamować.
Podobnie jak w poprzednich latach zgromadziliśmy się na krótkiej uroczystości pod pomnikiem Dzieci Zamojszczyzny, a właściwie pod dwoma pomnikami, bo jest też monument upamiętniający dorosłe ofiary wojny, szczególnie jeńców francuskich, których Niemcy jako pierwszych więzili w obozie. Od czasów wysiedleń wiosek na Zamojszczyźnie do obozu trafiały całe rodziny z dziećmi włącznie. Można powiedzieć, że początek przesiedleń do obozu w Zwierzyńcu rocznikiem zbiega się z czasem likwidacji obozu, ale te miesiące funkcjonowania obozu były strasznym okresem dla przebywających w nim ludzi i czasem próby dla Zwierzyńca. Po odśpiewaniu hymnu prezes TMZ powitała wszystkich, a następnie wspomniała nie tylko niedolę dzieci i więźniów obozu, lecz także mieszkańców Zwierzyńca, którzy zaangażowali się w działalność Polskiego Komitetu Opiekuńczego. Następnie pani Jadwiga Czerw jako jedno z ocalonych dzieci, opowiedziała o niedoli najmłodszych więźniów niemieckiego obozu oraz o roli prawdy historycznej. Burmistrz Zwierzyńca, Edyta Wolanin, przekazała podziękowania wszystkim, którzy zaangażowali się w organizację tej uroczystości i w dbanie o pamięć historyczną i narodową. Szczególnie ciepło wyraziła się o wieloletniej, bardzo przydatnej społecznie działalności Towarzystwa Miłośników Zwierzyńca – organizacji, która czynnie dba o pamięć narodową i przetrwanie śladów historii na terenie naszego miasta. Przykładami tej pamięci jest na przykład tablica, którą przywróciliśmy w tym ważnym miejscu, lata kwesty na cmentarzu, dbanie o pomniki i elementy małej architektury w Zwierzyńcu oraz stawianie się na uroczystościach patriotycznych, religijnych i społecznych. Po przemowie pani Burmistrz delegacje złożyły wiązanki i wieńce upamiętniające ofiary wojny i obozu, a następnie uczestnicy uroczystości udali się do kościoła, by uczestniczyć we mszy świętej w intencji pomordowanych Dzieci Zamojszczyzny.
Projekt „Zwierzynieckie miejsca pamięci rozkwitną na wiosnę” dofinansowany został w ramach Programu Działaj Lokalnie Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce i Fundację FLZB. W zakres działań projektowych weszła zmiana tablicy Miejsce Pamięci Narodowej.
Przemówienie okolicznościowe wygłoszone przez Prezes TMZ, Renatę Jarecką:
Gdy dokładnie w to miejsce przyjeżdżają turyści, szukają zwykle śladów funkcjonującego tu obozu. Gdyby zobaczyli góry butów, grzebieni, pamiątek po ludziach, którzy przez ten obóz przeszli, pewnie byłoby łatwiej wyobrazić sobie gehennę mieszkańców Zamojszczyzny, którzy znaleźli się ‘za drutami’ niemieckiego obozu przesiedleńczego w Zwierzyńcu. Może choć parę desek z baraków albo kawałek drutu, z którym kojarzymy zamknięcie, bardziej przemówiłyby do wyobraźni i serc przyjeżdżających tu współcześnie ludzi.
Ale gdy rozpoczęła się likwidacja zwierzynieckiego obozu, nikt nie chciał pamiętać o śladach tego miejsca. Nie chciano tu zawszonych grzebieni i szczotek, którymi i tak nikt nie przeczesywał już łysych główek. Nikomu nie przyszłoby do głowy, by zachować obozowe pasiaki czy jakiekolwiek inne elementy garderoby albo obuwia. Deski i belki z baraków rozebrali mieszkańcy okolicznych wiosek, by wykorzystać je w swoich zrujnowanych wojną gospodarstwach.
Brak tego typu „pamiątek” był zapewne przez lata przyczyną tego, że nie powstało w tym miejscu muzeum czy izba pamięci. Jest inny rodzaj upamiętnienia – zbudowana po latach świątynia, którą jako jedyną budowlę, a zarazem miejsce kontemplacji i modlitwy, godziło się postawić na tej poobozowej ziemi.
W czasie obchodów likwidacji obozu w Zwierzyńcu byliśmy nieraz świadkami nabierania garści ziemi przez Tych, dla których wciąż ta zamojska ziemia przesiąknięta krwią Jej umęczonych mieszkańców, stanowi świętość. Dyskutowaliśmy niejednokrotnie, co znajdowało się w różnych miejscach dawnego obozowego placu – gdzie stały baraki; gdzie były latryny, w których zginęło ileś malutkich istnień; gdzie zamykała się wolność okolona kolczastym drutem, przez który czasem udało się przerzucić bochenek chleba czy jabłko z ordynackiego ogrodu; gdzie brama obozowa, po przestąpieniu której kończyła się trudna, bo wojenna, ale jakoś mieszcząca się w normalności egzystencja. Przez tę bramę zresztą czasem udało się wjechać „aniołowi dobroci”, Róży Zamoyskiej i przywieźć zupę ugotowaną przez inne zwierzynieckie anioły dobroci.
Jak dobrze, że staraniem ludzi świadomych wartości historycznych świadectw, udało się zachować w pamięci dowody, których nie da się wziąć do ręki ani spojrzeć na nie przez muzealną szybę. Dowody te, potwierdzone przez setki świadków, dziś składają się na wyobrażenia, co się działo za drutami, w szpitalu czy w ochronce dla dzieci.
To oczywiste, że jesteśmy dziś winni pamięć nie tylko ofiarom wojny na zamojskiej ziemi, nie tylko Dzieciom Zamojszczyzny, ale także tym, których symbolem jest małżeństwo: Róża i Jan Zamoyscy. Znamy dobrze Panią Różę – naszego „anioła dobroci” i Pana Ordynata Jana – słusznie nie pozwalają o nich zapomnieć choćby nasze szkoły. Ale wiemy, że Oni nie byli sami. Wiemy, że za ich plecami i na ich zawołanie podnosili się inni. Chciałoby się powiedzieć – inni, licznie odpowiadający na wezwanie mieszkańcy Zwierzyńca. Nie było ich jednak wiele w tak trudnych czasach, gdy za nic można było dostać kulkę w łeb.
A oni mieli odwagę dobrowolnie narażać nie tylko siebie, ale i swoje rodziny. Choćby po to, żeby ruszyć po domach i zebrać składniki na setki litrów zupy-nic. Musiał znaleźć się ochotnik, który wjechałby na teren obozu, narażając się na krzywe spojrzenia strażników i obozowych humorzastych katów. Musiał znaleźć się ochotnik, który przyjechałby ostrzyc zawszone kępki odrastających włosów. Musiały znaleźć się siostry chętne chociaż do zmiany prowizorycznych opatrunków zawrzodziałych ciał. Musieli znaleźć się ochotnicy chętni wywieźć nieme ciała i pochować słowami „Wieczny odpoczynek” poza tym miejscem kaźni. Często z tabliczką NN.
„Wieczny odpoczynek” i Wieczna Pamięć. Nie zapomnijmy tych nazwisk i uświęćmy je na równi z tymi, którzy przeszli ten obóz jako jego jeńcy. Na równi z tymi, których szczątki kryje ta ziemia lub ziemia na pobliskim cmentarzu. Czesław Służewski, mieszkaniec Zwierzyńca, oszacował, że przez zwierzyniecki obóz przeszło około 16-20 tysięcy osób. To on także zebrał relacje świadków tych zdarzeń, członków Polskiego Komitetu Opiekuńczego, pracowników szpitala i zwierzynieckiej ochronki. To on także sporządził szkice, na bazie których powstały makiety zwierzynieckiego obozu. To on spisał listy ofiar oraz ocalonych. To jego praca nadaje dziś sens także naszej pracy jako dokumentalistów i archiwistów tego, co było. Z dumą przejmujemy wzorce po takich osobach. Czerpiąc z ich żmudnej pracy, ośmielamy się też wspomnieć Tych, o których Wielka Historia nie zamieści nawet wzmianki na kartach podręczników, a których nazwiska wciąż wiele mówią i znaczą dla mieszkańców Zwierzyńca. Nie wymienię dziś wszystkich, ale godzi się przypomnieć choć kilka tych nazwisk, które przewijają się w relacjach dotyczących obozowego i wojennego życia Zwierzyńca.
Są zresztą wśród nas ich Potomkowie, którzy wciąż zachowują pamiątki i wspomnienia swoich dzielnych Przodków, naszych prawdziwych Bohaterów trudnej wojennej codzienności – na czele z naszymi członkami Janem Andrzejem Osmulskim czy Anną Kasprowicz. Jest i Pan Marian Olcha, którego Babcia, Dziadek i Mama zapisali się szczególnie w obozowej historii. Panią Stefanię Kapuśniak (Olchową), wychowawczynię ochronki, upamiętniają liczne relacje i zdjęcia. Nie zapominamy oczywiście o Wandzie Cebrykow czy Marii Zajączkowskiej, ale znajome są nam i dziś nazwiska Kozyrów, Kurzępów, Piaseckich, Sterynowskich, Radzikow, Świdów, Śmieciuszewskich, Wandyczów, Zdziochów.
Wspominamy personel szpitala w Zwierzyńcu na czele z lekarzami Władysławem Wróblewskim, Franciszkiem Bardzikiem i Walerianem Szczepankiewiczem. Czasem wspierali ich doktor Stanisław Pajasek z Biłgoraja i doktor Zygmunt Klukowski ze Szczebrzeszyna. Ci, którzy obóz przeżyli, opowiadali o paniach w białych fartuchach z opaskami Polskiego Czerwonego Krzyża, które nie tylko udzielały pomocy medycznej, ale i rozdawały razem z Ordynatową i doktorową Zofią Bardzikową żywność: siostry zakonne oraz panny i panienki, których nazwiska – nawet zmienione z panieńskich – są nam znane: Kuczmowscy, Żujewscy, Tochmanowie, Szymańscy, Buchowscy. Nie można nie wspomnieć o służbie duchowej w tych trudnych czasach – o księdzu proboszczu Stanisławie Szepietowskim, który pełnił funkcję zastępcy prezeski Delegatury Polskiego Komitetu Opiekuńczego, czyli samej Róży Zamoyskiej. Część rodzin przyjęła pod swój dach, zdarzało się, że na zawsze, dzieci, które udało się Janowi Zamoyskiemu wyprowadzić z obozu.
Krótki czas dzisiejszego spotkania nie pozwala nam powiedzieć więcej o udziale mieszkańców Zwierzyńca w dzieło ratowania dzieci i dorosłych z obozu przejściowego i przesiedleńczego. Ale będziemy o tym mówić i przypominać. Już w najbliższy czwartek 20 sierpnia na popołudnie wspomnień o tym trudnym czasie zapraszamy do Centrum Kultury i Biblioteki w Zwierzyńcu, gdzie spotkamy się z potomkami zaangażowanych w Polski Komitet Opiekuńczy prowadzony przez Jana i Różę Zamoyskich, do którego należeli na przykład Państwo Olchowie, Osmulscy, Zdziochowie. Będzie to okazja do trudnych wspomnień, ale i obejrzenia zdjęć, z których część – zebrana i zdigitalizowana przez Towarzystwo Miłośników Zwierzyńca – nie została jeszcze nigdy zaprezentowana. Zapraszamy na godzinę 16, a dziś za moment przejdziemy do Kościoła, by wspólną modlitwą objąć wszystkie zwierzynieckie „anioły dobroci”.




