
Spotkanie z Zofią Welsyng
2026-04-17
O trojgu regionalistów Zwierzyńca
2026-05-11Odwiedziliśmy siedzibę Stowarzyszenia Twórców Ludowych, mieszczącą się w Lublinie przy ulicy Grodzkiej 14. Zauroczyło nas to pełne uroku miejsce oraz szeroki zakres działań tej starszej od naszej organizacji, działającej od 1968 roku (TMZ działa od 1977 roku).


Naszą delegację tworzyli Elżbieta Hałasa, Renata Jarecka i Włodzimierz Pastuszak.
W lubelskim biurze naprawdę dużo się działo – ktoś dzwonił w sprawie praw autorskich, ktoś dopytywał o sposób wykonywania pająków lubelskich, a jeszcze ktoś inny chciał nawiązać kontakt z konkretnym twórcą ludowym. Twórców tych jest naprawdę wielu – ze stowarzyszeniem związani są pisarze i poeci, muzycy ludowi oraz przedstawiciele takich dziedzin, jak rzeźba, malarstwo, kowalstwo, tkactwo, garncarstwo, snycerstwo, plastyka zdobnicza czy obrzędowość.




My również wybraliśmy się do siedziby STL z konkretnym celem. Poprosiliśmy o możliwość przeglądu teczki informacyjnej dotyczącej Władysława Sitkowskiego, który należał do Stowarzyszenia od 1971 roku, a więc jeszcze przed powstaniem Towarzystwa Miłośników Zwierzyńca. Pełnił w nim wiele odpowiedzialnych funkcji – był m.in. przewodniczącym Głównej Komisji Rewizyjnej (1973–1976), sekretarzem Zarządu Głównego (1976–1979), wiceprezesem (1989–1992), prezesem Zarządu Głównego (1992–1993) oraz członkiem Sądu Koleżeńskiego (2005–2009). Był także członkiem Rady Redakcyjnej „Twórczości Ludowej” oraz Rady Twórców Ludowych przy tym czasopiśmie.
Przyczynił się do założenia Oddziału Zamojskiego STL (1975), gdzie przez wiele lat pełnił funkcję prezesa. Sądzimy, że działalność w Stowarzyszeniu była dla niego inspiracją do założenia zwierzynieckiej organizacji oraz powołania naszej Izby Muzealnej – jego oczka w głowie.
Mieliśmy już wcześniej okazję przeglądać domowe archiwum Władysława Sitkowskiego, które stopniowo udostępnia nam jego syn, Robert. W archiwum STL spodziewaliśmy się znaleźć notatki z zebrań czy dokumenty organizacyjne, jednak nie przypuszczaliśmy, że trafimy na aż tak obszerną teczkę materiałów. To był człowiek niezwykle kreatywny i pracowity!
Wśród licznych materiałów – z których tylko część zdążyliśmy przejrzeć i sfotografować – znaleźliśmy rękopisy i maszynopisy wierszy, próby prozatorskie, wspomnienia oraz korespondencję organizacyjną. Zdradzimy też, że w STL każdy zrzeszony twórca ma swoją… teczkę. I to jest wspaniałe!




Ogromne wrażenie zrobiły na nas także osoby pracujące dla STL. Zostaliśmy serdecznie ugoszczeni przez Katarzynę Ufniarz, która udostępniła nam materiały, oraz Pawła Onochina – miłośnika hejnałów miejskich.


A jak tam pięknie i swojsko! Nie mogliśmy się nacieszyć widokiem lubelskich pająków, wycinanek i ozdób z różnych regionów Polski. Rozglądaliśmy się wokół w zachwycie nad kolorami, twórczością i wyjątkowym klimatem tego miejsca.
Zachwyciła nas również sama twórczość ludowa. Czy ktoś z Państwa widział kiedyś Jezusa kąpiącego się w wiejskiej balii? My widzieliśmy – na obrazie malowanym na szkle przez Barbarę Walczak-Baniecką.
Zobaczyliśmy mnóstwo cudów i cudeniek, a przy kawie rozmawialiśmy o niełatwych czasach, wyzwaniach organizacyjnych i walce o przetrwanie twórczości ludowej oraz rozpoznawalność artystów. Mimo trudności wracaliśmy wzmocnieni – atmosferą spotkania, otwartością na współpracę i wspólną troską o nasze dziedzictwo.
Stowarzyszenie Twórców Ludowych prowadzi także działalność wydawniczą, dlatego warto zajrzeć na stronę: https://zgstl.pl/ – szczególnie jeśli ktoś interesuje się folklorem i etnografią.




