
Grób rodziny Antoniego Nowakowskiego
2026-04-13
Wizyta TMZ w STL
2026-04-17W ramach przygotowań do jubileuszu 50-lecia Towarzystwa Miłośników Zwierzyńca rozpoczął się cykl spotkań poświęconych historii miejscowości i jej mieszkańców. Pierwsze z nich stało się wyjątkową podróżą w czasie dzięki opowieści najstarszej członkini Towarzystwa – pani Zofii Welsyng.

W ramach przygotowań do Jubileuszu 50-lecia Towarzystwa Miłośników Zwierzyńca rozpoczęliśmy cykl spotkań, podczas których chcemy dowiedzieć się więcej o różnych aspektach życia w Zwierzyńcu. Do projektu zaprosiliśmy Centrum Kultury i Bibliotekę Publiczną w Zwierzyńcu.
Na pierwszym spotkaniu udało nam się sięgnąć do czasów II wojny światowej, ponieważ mieliśmy przyjemność gościć najstarszą członkinię Towarzystwa Miłośników Zwierzyńca, panią Zofię Welsyng.

Kobiet nie pyta się o wiek, ale pani Zofia nie kryła, że urodziła się w 1935 roku. Jeśli ktoś zechce złożyć jej życzenia urodzinowe, łatwo zapamięta tę datę – rodzice nadali jej imię Zofia zgodnie z dawnym zwyczajem nadawania imienia świętego patrona, dlatego urodziny obchodzi 15 maja.
Prawdę mówią przysłowia, że „Święta Zofija kłosy i kwiaty rozwija”, i niemal zakwitła biblioteczna sala na widok pani Zosi – wiosennie i elegancko ubranej oraz starannie uczesanej. Taką zresztą pamiętają ją mieszkańcy Zwierzyńca – zawsze była osobą zadbaną i elegancką. I taką pozostała.
Spotkanie prowadziła Agnieszka Maciocha, reprezentująca zwierzyniecką bibliotekę. Uczestnicy od czasu do czasu zadawali pytania uzupełniające, choć tak naprawdę nie było to konieczne – pani Zofia okazała się wspaniałą gawędziarką. W jej opowieści zasłuchał się nawet biblioteczny kot Pan Tadeusz.





Dzieciństwo przerwane przez wojnę
Opowiedziała o swoim dzieciństwie, które przerwała wojna – o trudnych doświadczeniach i wydarzeniach, których była świadkiem jako dziecko. Po wojnie nadszedł czas intensywnej nauki – po ukończeniu siedmioklasowej szkoły podstawowej młode dziewczęta, na ile pozwalały możliwości finansowe ich rodzin, podejmowały dalszą edukację, często poza miejscem zamieszkania.
Zosi marzyła się Lubelska Szkoła Handlowa Vetterów, jednak po przyjeździe z koleżankami do Lublina ich uwagę przyciągnęło Państwowe Liceum Pocztowo-Telekomunikacyjne, do którego złożyły podania. Dobrze móc się uczyć, ale warunki na powojennych stancjach były straszne.
Po ukończeniu tej szkoły Zofia podjęła pracę na poczcie – najpierw w Zamościu, a następnie w Zwierzyńcu, gdzie pracowała aż do emerytury. Dzięki kierunkowemu wykształceniu szybko awansowała i przez wiele lat pełniła funkcję kierowniczą.
Rodzina, wartości, codzienność i praca społeczna
Pani Zosia ciepło wspominała swoich nieżyjących bliskich – rodziców, teściów, męża, brata oraz dawnych kolegów i przyjaciółki. Z każdą z tych osób wiązała się jakaś historia.
Jako osoba bardzo rodzinna cieszy się wychowaniem trojga dzieci oraz liczną gromadką wnuków i prawnuków. Podkreślała, że w trudach wychowania oraz w ciężkich powojennych czasach ogromnym wsparciem były dla niej wartości religijne i wiara w Boga. Nie wyrzekła się ich także w okresie nacisków na Kościół – nie zdjęła krzyża powieszonego na poczcie w Zwierzyńcu i nikt nie zrobił tego później – wisi tam do dziś.
Ciepło wspomniała również członków-założycieli TMZ – Władysława Sitkowskiego, który zachęcił ją do wstąpienia do Towarzystwa, oraz Zdzisława Kotułę, wyróżniającego się piękną mową i umiejętnością inspirowania innych do działania. Okres prezesury Elżbiety Hałasy wspomniała zaś tak miło, że zachęciła obecnych do nagrodzenia pracy tej liderki – także obecnej na spotkaniu – gromkimi brawami.
Zofia Welsyng podkreśliła również, że ludzie z różnych środowisk zawodowych, których łączyła idea działania na rzecz Zwierzyńca, mieli realny wpływ na decyzje władz – współpracowali z nimi, ale potrafili też wyrazić sprzeciw, gdy było to konieczne.
Pani Zofia wspomniała także początki sztandarowej inicjatywy Towarzystwa – renowacji zabytkowych nagrobków. Przywołała m.in. prace przy grobie rodzinnym Janiny Gulińskiej oraz jej postać – osobę niezwykle pomocną mieszkańcom Zwierzyńca zarówno w czasie wojny, jak i w okresie PRL, gdy brakowało leków.
Ocalić od zapomnienia
Całe spotkanie zostało zarejestrowane w formie nagrania audio i wkrótce zostanie opracowane oraz przygotowane z fragmentami transkrypcji. Podobne działania planujemy również przy kolejnych spotkaniach z członkami Towarzystwa Miłośników Zwierzyńca i innymi mieszkańcami, którzy są świadkami historii lub znają ją z opowieści swoich przodków – z czasów Ordynacji Zamojskiej i II wojny światowej.
Często są to świadectwa, które nie doczekały się jeszcze ujawnienia, dlatego chcemy je odnaleźć i uzupełnić o nieznane nam fakty i anegdoty. Zebrane materiały posłużą także do ich prezentacji w roku jubileuszowym Towarzystwa Miłośników Zwierzyńca, czyli w 2027 roku, kiedy obchodzić będziemy 50-lecie jego działalności.
Prosimy wszystkich chętnych o włączenie się w archiwizowanie tego, co jeszcze można ocalić – poprzez dzielenie się zdjęciami, wspomnieniami, wskazywanie osób, które mają coś do opowiedzenia, a także poprzez obecność na kolejnych spotkaniach.






Zdjęcia ze spotkania: Anna Dziadosz, Renata Jarecka




